Woman, 21 years
OFFLINE
ostatnie logowanie: 21.12.2010, member since: 29.11.2010
Average: 0.00 of 0 votes
|
PUBLIC GALLERY (0)
|
|
User not have a public gallery.
|
| Sex: | Woman |
| Age: | 21 |
| Seeking: | Men |
| Zodiac: | Pisces |
| Height: | 163 |
| Hair: | Black |
| Kids: | I don't know |
| Drinking: | I drink occasionally |
| Smoking: | I don't smoke |
| Jobs: | I work |
| About Me: |
NIE SZUKAM SPONSORINGU!!!!
![]() |
| I like: |
kiedy on szedł po łuku n*kurwił się wódą czystą ona leżała w łóżku i n*kurwiało ją wszystko nie chciała go martwić, obarczać swoim bólem za to on się p*zypierdalał i d*pierdalał ją dureń wydzwaniał co noc, pytał - z kim tam k*rwa leżysz? kiedy wyznała mu prawdę - nie chciał jej uwierzyć znowu dzwonił do niej rano, pytał czy ją zobaczy 'spędzam dzień kochanie z mamą, musisz mi wybaczyć ona dokłada rozpaczy, zabrania kochać Ciebie wciąż walczę z nią, o nas możesz być pewien' znów krzyk w słuchawce - co ty mi tu p*erdolisz? że niby mama zabrania i nie chce Ci pozwolić? powiedz, że mnie zdradzasz, przyznaj się 'słyszałam mam raka, mam guza i nawet gdybym k*rwa chciała rady bym nie dała, poza tym w mym sercu tylko Ty' on debil wciąż nie kumał, że ma toksyczny dotyk i tak trwała w tym gównie z toksycznym koluniem radzili jej rzuć to w p*zdu, mówiła nie umiem dręczyli się z jej bólem wszyscy bliscy wokół ale gdy była przy nim osiągała święty spokój w natłoku myśli zastanawiała się często czy ta toksyczność ją zniszczy czy osiągną zwycięstwo i gdy już się wydawało, że są prawie w domu on znowu swoim p*erdoleniem wpędzał ją do grobu jak teraz się skończyły ich wspólne wojaże nie wnikaj, ale zdaje się, że nie pod ołtarzem i już ich nie spotykasz razem ani osobno zniknęli, przepadli jak kamień w wodę podobno... |
| I dislike: |
kochał dziewczynę prawdziwie, tak mocno toksyczną, że kiedy szła ulicą wokół więdło wszystko mówiła mu że jest chora i chce być z nim szczera: 'Kochanie mam raka, mam guza, właściwie umieram' po czym zostawiała go samego z tym wszystkim na bani jej samiec nie znał barier, nie miał granic potem się już zastanawiał czy te choroby to prawda czy tylko kolejna wymówka, na którą dał się nabrać abrakadabra rzekłbyś bo gdy się mięli spotkać ona źle się czuła przestawała być słodka sytuacja odwrotna gdy szła sama na imprezę, była piękna, błyszczała, pachniała jaśminem i bezem potrzebował jej bliskości, jej słów, jej wzroku bez tego wszystkiego celą stawał się jego pokój czasem była w szoku o co chodzi, pytała 'skarbie skąd w tobie tyle obaw, skąd w tobie tyle zmartwień?' jak zwykle normalnie brak czasu tłumaczyła rakiem po czym on ją spotykał z jej byłym chłopakiem tłumaczeń było milion, choć się nie kleiły on je poskładał szybko resztkami swojej siły jak się skończyły te ich wspólne wojaże nie wnikaj ale zdaję się że nie pod ołtarzem już ich nie spotykasz razem ani osobno zniknęli, przepadli jak kamień w wodę podobno... |
| Your dream partner: |
Bóg ukrył piekło w samym środku jej serca ból chorób, strach o niego jeszcze to podkręcał nie chciała od niego nic prócz bycia przy nim a ten zwykły kretyn nigdy tego nie rozkminił sama żyła ze sobą i swoimi problemami czekała wytrwała aż on przestanie ją ranić
![]() |
|
|
jl
25.02.2011 04:12 |
dodaj choć czarny pixel, bo nie można Cię ocenić
|
|
|
luki8282
21.12.2010 11:07 |
...pierwszy !! o/
|




